Sztolnie w rejonie Olkusza

Sztolnie w rejonie Olkusza

Czyli o historycznych dziejach olkuskiego górnictwa

Tytułem stępu

W okolicach Olkusza znajdowano przedmioty związane z górnictwem, na podstawie których można wysnuć przypuszczenie, że miejscowa ludność być może wydobywała tutejsze rudy ołowiu i wytapiała z nich metal już w VIII – V w. p.n.e. Prawdopodobnie były one również eksploatowane w czasach rzymskich (stanowiska z tego okresu odnaleziono m.in. koło Sławkowa i Sierszy). Na XI-XII wiek datowane są fragmenty ceramiki z pieca do wytopu srebra (sztosu) odnalezionego w dzisiejszej Dąbrowie Górniczej.

Kiedyś rozmawiałem z Darkiem Rozmusem o pochodzeniu Olkusza. Wówczas wspominał mi o teorii jakoby nazwa ówczesnej nazwy miasta zawarta była w komentarzu do biblijnej księgi proroka Nahuma napisanym przez Szlomo Ben Icchaqa (1040 – 1105) – napisano tam o mieście „HAELQOSI”, gdzie znajdują się rudy kruszców. Niektórzy badacze identyfikują tą nazwę właśnie z Olkuszem.

Historycznie sięgając odrobinę dalej, od XIII w. w okolicach Olkusza rozpoczęto intensywne wydobycie i przetwórstwo rud ołowiu i srebra. W 1257 roku Bolesław Wstydliwy wydał przywilej dla klasztoru Klarysek w Zawichoście gdzie wśród wielu nadań zobowiązywał się do wypłacania corocznie dwóch grzywien złota ( ok. 0,4 kg) ze swych dochodów z „ołowiu olkuskiego”.

To tak jeśli chodzi o historyczne aspekty górnictwa. W tym wpisie spróbuję skoncentrować się jedynie na sztolniach z okresu świetności oraz opiszę, co się z nimi działo później. Na koniec pokażę, gdzie szukać śladów i co nas czeka.

Olkuskie rudy ołowiu występowały w nieregularnych skupieniach, zalegając płytko – do kilkudziesięciu metrów. Dodatkowo dochodziły aspekty związane z dużym zawilgoceniem . I cała historia (wzloty oraz upadki tego górnictwa) kręciły się głównie wokół kłopotów z wodą na poziomie występowania tych ród oraz z odwodnieniem. Dlatego wyróżniamy dwa główne okresy w dziejach tutejszego górnictwa. Pierwszy, kiedy wybierano pokłady ponad poziomem wody – „suchy”, oraz drugi – kiedy to starano się odwadniać kopalnie.

Pod koniec XV wieku szybko wyczerpywały się płytko położone pokłady (suche). Znajdujące się głębiej zasoby były trudno dostępne z powodu ich dużego zawodnienia.

Nim zbudowano system sztolni, starano się wyciągać wodę z szybów ręcznie, wykorzystując pojemniki i kubły. Początkowo wykonywano tę pracę tylko ludzkimi siłami za pomocą metody wymyślonej przez cieślę Piotra (w wielkich kołach ze szczeblami szedł w miejscu człowiek powodując kręcenie się tegoż koła – miniaturę takiego urządzenia znają wszyscy hodowcy chomików). Potem usuwano już wodę za pomocą kieratów podłączonych do pomp i poruszanych końmi (na ten pomysł wpadł drukarz Świętopełk Fiol) czy specjalnych maszyn wodnych. Oczywiście metody te udoskonalono ale cały czas było to na zbyt małą skalę. Na koniec XV wieku eksploatowano złoża na głębokości 40-70 m. Niemożność odwodnienia sprawiła, że prace wydobywcze stawały. W 1497 r. dokument królewski stwierdza, że od 2 lat kopalnie w Olkuszu były nieczynne, a w 1501 r. wspomina się o wielu zalanych kopalniach.

W drugiej połowie XVI w. podjęto decyzję oraz próby budowy sztolni odwadniających. Górnicy olkuscy chcąc wyjść z kryzysu uznali, że jedynym wyjściem jest budowa sztolni odwadniających, którymi woda spływałaby samoczynnie. Takie rozwiązania był już stosowane ale głównie w górach i na niewielką skalę – kilkadziesiąt, co najwyżej kilkaset metrów. W przypadku rejonu Olkusza wchodziło w grę łącznie kilkadziesiąt km.

No to budujemy sztolnie

Przełomem w odwadnianiu były sztolnie. Pierwszą z nich była Sztolnia Czartoryska (początek budowy w 1549, koniec robót 1562), potem Czajowska (przed 1564).

Co ciekawe sztolnie w utrzymaniu były tak kosztowne, że zrazu przynosiły deficyt (chodzi o te największe, Ponikowską i Pilecką). W dużym stopniu pokrywał go król. Zarabiano też na opłacalnym „eksporcie” na Węgry, gdzie ceny były daleko wyższe niż na rynku krajowym. Sztolnie z czasem rozrastały się, tak, że w pewnym momencie ich chodniki zbliżyły się do murów miejskich. W początkach XVI w. wydobywano około 6 000 cetnarów ołowiu, w połowie tego wieku roczna produkcja ołowiu wynosiła w Olkuszu 15 000 cetnarów, a srebra 1500 grzywien (z czasem wzrosło aż do 6 tys. grzywien), a pod koniec wieku samego ołowiu wydobywano ok. 20 000 cetnarów.

I tutaj musimy się zatrzymać i wyjaśnić ile to jest ;).
1 centar = ok. 63 kg. I tutaj cetnar ważył różnie w zależności od regionu.
czyli 6 000 centarów = 378 ton; 15 000 centarów = 945 ton

Pozostaje dowiedzieć się ile to 1 grzywna. I z tym jest podobnie, ponieważ mamy różne grzywny, które odpowiadają różnej wadze: grzywna górnicza 189,34 g, grzywna krakowska 196,26 – 201,86 g, grzywna królewska 221,48 g.

 

Średniowieczne sztolnie odwadniające w rejonie olkuskim (XVI – XVII w). a – sztolnie odwadniające; b – złoża galeny eksploatowane w XVI i XVII w,; c – ośrodki przetopu galeny; d – miasta; e – wsie; f – główne szlaki handlowe.

Sztolnie: 1 – Ponikowska I; 2 – Ponikowska; 3 – Pilecka; 4 – Ostrowiecka (Ostrowicka); 5. Czajowska; 6 – Starczynowska.

No to jesteśmy w środku 😉

No dobra, mniej więcej znamy już zasadę jak było to odwadniane. Teraz musicie zdać sobie sprawę, że aby teren mógł być odwodniony i pozbawiony wody to musi być zachowany jakiś spadek. Czyli jak budowano chodniki podziemne oraz naziemne to tak je konstruowano aby woda spływała. I teraz pomyślmy, jaki to był odcinek. Ale to nie wszystko, nie da się kopać pod ziemią bez dostępu świeżego powietrza oraz ograniczając się do jednego wylotu. Stąd co jakiś czas budowano pionowe szyby tak by dostawało się światło do chodnika, tlen oraz można było wyciągać na powierzchnię urobek z kopalni. Oczywiście takie pozostałości po tych szybach – świetlikach zachowały się do dzisiaj.

Świetliki

Kolejnym takim miejscem, gdzie zachował się taki świetlik jest teren Centrum Kultury przy Ulicy Szpitalnej. Tam pomiędzy tzw cegielnią a wiaduktem jest zabudowany szkłem świetlik. Przypuszcza się, że jest to pozostałość po sztolni Pileckiej. Zresztą w dalszej części pokażę mapkę z położeniem 5 sztolni w regionie Olkusza.

Gdzie szukać dzisiejszego górnictwa?

Mówiąc o sztolniach w okolicy Olkusza chyba najprościej jest zacząć przygodę od Pomorzan w Olkuszu. Kanał powierzchniowy możemy cały czas oglądać, ten podziemny – nie zachował się. Zachowały się tzw. świetliki i w niektórych miejscach stanowią fantastyczny, żywy dowód tego górnictwa.
No to jedziemy na Pomorzany, na ulicę Ponikowską. Jeśli jedziemy samochodem to zostawiamy go tuż przed zakrętem i przed szkółką Nadleśnictwa Olkusz. Następnie idziemy prosto i po kilkuset metrach skręcamy w lewo (są oznaczenia). Ale, żeby nie było – szczegóły dojścia pokażę na mapce. U góry, tuż przed sztolnią znajduje się tablica informacyjna o treści:

Baba kończy średniowieczne górnictwo

Niestety w XVII i XVIII w olkuskie górnictwo kończy swój żywot. Pozbawione konserwacji chodniki zostały zniszczone przez wylewy niepozornej rzeki Baby. Z historycznych zapisów dowiadujemy się, że Baba poczyniła duże spustoszenie w olkuskich kopalniach po wylaniu w latach 1615 i 1655. W 1674 r. po wylaniu w/w rzeki zawaliła się sztolnia Pilecka. W roku 1700 odkopano kopalnie; w niektórych miejscach były pozawalane chodniki; prawie wszędzie nadgniła drewniana konstrukcja a chodniki były zamulone. Sztolnia Ponikowska zapadła się jako ostatnia, w 1712 r. I to był koniec olkuskiego średniowiecznego górnictwa.

Dzisiaj rzeka Baba jest raczej drobnym ściekiem niż rzeką zagrażającą komukolwiek. Co ciekawe, na starych zdjęciach historycznych odnaleźć można rzekę Babę jako kilkunastometrową rzekę.

Straty w przyrodzie

Odnowienie górnictwa nastąpiło na przełomie XVIII i XIX wieku. Odbudowano wtedy sztolnię Ponikowską i przedłużono sztolnię Czartoryjską.  O wysokim poziomie umiejętności mierniczych olkuskich i o tym, że przy wyborze miejsca i wytyczeniu przebiegu sztolni znaleziono w XVI w. optymalne rozwiązanie, świadczy fakt, że w XIX i na początku XX w., kiedy to ponownie podjęto osuszanie złóż olkuskich sztolniami, poprowadzono je w tej samej linii, wykorzystując na znacznych odcinkach dawne sztolnie: Ponikowską, Starczynowską (Czartoryjską), oraz Czajowską, nazwaną Bolesławską.

Kiedy w drugiej połowie XIX w wznowiono wydobycie rud ołowianych i cynkowych, podjęto osuszanie złóż sztolniami, wykorzystując na znacznych odcinkach chodniki dobrze zachowanych fragmentów sztolni, między innymi Ponikowskiej. Okazało się, że znaczna część obudowy podziemnych chodników była tak dobrze zachowana, że bez obaw można było ją pozostawić w odbudowywanej sztolni.
Dzięki opracowaniu w latach 70-tych XIX w metody wytopu cynku z galmanu (krzemiany i węglany cynku), przy wysokim popycie na cynk na rynkach europejskich, to galman stał się głównym przedmiotem eksploatacji. We wcześniejszych okresach, gdy technologia wytopu cynku nie była jeszcze znana, galman używano tylko w bardzo niewielkich ilościach w stanie półsurowym (do produkcji mosiądzu). Poza eksploatacją nowych złóż zaczęto również intensywnie odzyskiwać cynk ze starych wyrobisk i hałd nagromadzonych przez wieki wydobycia rud ołowianych, którym towarzyszył galman. Zbudowano kilka płuczek „polnych”, gdzie nie wydobywano rudy cynkowej, a jedynie odzyskiwano ją ze starych zwałowisk.

Okręg olkuski jest nadal czynnym rejonem wydobycia (kopalnia „Olkusz-Pomorzany”), natomiast stare kopalnie w rejonie Bolesławia zostały zlikwidowane. Powołując się na Jana Chojnowskiego w artykule „Odwieczny problem górników – woda”, obecnie w tutejszej kopalni wypompowuje się  nawet 350 m3 wody / minutę.

Jak potoczyły się dalej losy górnictwa?

Rozwój górnictwa i przetwórstwa kruszcowego znacznie przekształcił szatę roślinną Olkusza. Efektem tego było m.in. powstanie Pustyni Błędowskiej i Starczynowskiej . Najprościej rzecz ujmując było ogromne zapotrzebowania na drewno do opalania pieców hutniczych (od XIII do XVIII w działało tu łącznie około 50 hut, jednocześnie czynnych było kilkanaście), budowę szybów górniczych oraz sztolni (tu głównie używano dębiny). Budowano sztolnię z użyciem dębowych bali, uszczelnianych słomą i sianem, zużywając nawet 3 tysiące sztuk bali na 100 m chodnika. I teraz pomyślcie ile drzew poszło na każdy kilometr sztolni.

Ogromne wylesienia spowodowały, że od XVI w występowały znaczne trudności w zaopatrzeniu w drewno w regionie, natomiast sam uwolniony piasek zagrażał istnieniu Olkusza. Przeciwko postępującej dewastacji lasów wystąpili olkuscy rajcy, nie dopuszczając do korzystania z lasów miejskich podczas budowy Sztolni Ponikowskiej (budowniczowie musieli sprowadzać drewno z dalszych miejscowości, m.in. Błędowa, Chechła czy Ryczówka). Był to jeden z najwcześniejszych przypadków celowej ochrony lasów w pobliżu ośrodków miejskich. No ale o Hutnictwie opowiem w moim następnym moim wpisie. Tak więc tym razem się żegnam z Wami ;).

Źródła wykorzystane do stworzenia niniejszego wpisu:

  • Kiryk i R. Kołodziejczyk (red.) – Dzieje Olkusza i Regionu Olkuskiego – Tom I, Warszawa – Kraków 1978,
  • Nowak, „Kruśce w wodę uciekły…” Wycinek z dziejów górnictwa kruszcowego na Wyżynie Krakowsko – Śląskiej, Ilcusiana nr 5.
  • Tablica informacyjna Sztolni Ponikowskiej, stworzona na zlecenie Nadleśnictwa Olkusz.
  • Mapa cyfrowa z lokalizacją sztolni